
Gdybym chciał napisać choć po jednym zdaniu o każdym artyście występującym na albumie, wyszłabym swoiste wypracowanie. Jedno jest pewne. Nie ma ani jednej osoby na płycie Kodex 5, która nie byłaby zachwycona i zajarana rapem chyba od zawsze. Po kolei. Pierwsi artyści na płycie? WHR, czyli Magiera i laska otwierają swoje przedstawienie i zapraszają do białego domu. Pierwsi wchodzą Buszu, Sitek i Don Guralesko.
Dwóch pierwszych, młodych i gniewnych w asyście trzeciego, największego. Gurala nie trzeba nikomu przedstawiać. Dalej Kękę i swojskie rapy, Paluch, WSRH, PIH, TAU, Quebonafide, Bonson, Pokahontaz, Grubson, W.E.N.A., VNM, Siwers, Gedz, HuczuHucz, Sobota, Kajman, Rena.
Nie ma sensu wymieniać dalej. Prościej byłoby wymyślić choć jedną ksywkę, której nie znaleźlibyśmy na płycie. Kodeks V., jest tak samo dobry, treściwy i dobry jak wszystkie poprzednie części płyty. Na okładce płyty stoi człowiek, mężczyzna. Stoi jakby na dachu, pod jego stopami rośnie miasto, a on patrzy, jakby w nostalgii. O czym myśli? Nad czym się zastanawia? O tym posłuchamy włączając projekt do odsłuchu. Zasiedli wszyscy. Imprezę czas zacząć.
