
Chyba każdy go zna – charakterystyczny flow, śpiewane refreny, przygrywki. Nasz swojski VNM, czyli Tomasz Lewandowski z Elbląga, bawi się w rapy już od 2007 r.,
Chyba znacie jego wcześniejsze albumy: Elbląg Bejbi, De Nekst Best, Etenszyn: Drimz kam tru, przedostni album VnM Propejn oraz ostatni Klaud N9jn. Wróćmy jednak do VNM Propejn, bo to chyba jedna z lepszych płyt artysty.
Na krążku znajdziemy 13 utworów, większość z nich jest powszechnie znana. Już na pewno każdemu słuchaczowi rapsów obiły się o uszy nutki takie jak: Zapiekanki, Obiecaj mi, Znów dobrze, czy Blizna. Z tej ostatniej raper jest znany w półświatku muzycznym.
Bardziej znany jest jednak ze stylu, który wyrobił sobie przez lata warsztatu. Nie będę długo skupiał się na tych szczegółach, najważniejszy w rapie jest przede wszystkim przekaz, a ten można określić w jednym zdaniu: dzieciak zawsze szukaj siebie. Moim ulubionym w ogóle kawałkiem VnMa jest ten, który nagrał na płycie Goodlife Szopsa.
Artysta rapuje o tym, jak mija mu życiu na chlaniu, cierpieniu z tęsknoty i ciągłym gonieniu za marzeniami. Jest tam takie ładne zdanie: jednych jara to, że za 10 lat będą opłacać dziecku czesne, mnie jara to że nie wiem co w moim życiu będzie za miesiąc. Są także charakterystyczne refreny i pod śpiewki, które nasz raper uwielbia. Z VNM jest trochę tak, jak z ulicznikami – albo się ich kocha, albo się ich nie myśli.
